poniedziałek, 14 stycznia 2013

Na posterunku


... czuwa tu Kapitan Żbik
... jak rycerze pod Giewontem ...
... gdy Ojczyzna w potrzebie ...

... albo jak Świętowit ...
... widok ma na cztery świata strony ...
... skąd wypatruje niebezpieczeństwa ...
... i nie daje się zajść od tyłu ...

sobota, 12 stycznia 2013

Sypnęło


... ledwośmy dzisiaj dojechali, przecierając szlak na A2 ... ale krajobrazy zachwycają...

środa, 9 stycznia 2013

Pride of Łódź


Bardzo łatwo w Łodzi zrobić zdjęcie, które przeniesie nas w czasy II Wojny Światowej. Sam mnóstwo takich zrobiłem. Wiecie, taka fotograficzna fascynacja brzydotą i szpetotą, która jest idealna do wzbudzania tanich emocji o smutku i nędzy. Oklepany samograj.
Ale w Łodzi można też zrobić zdjęcia, które przeniosą nas w czasy świetności tego miejsca, ukażą jego potęgę i piękno.
To co, że czasami widokówkowe, skoro co chwila musimy sobie przypominać o pięknie tego miasta, w które przestają już wierzyć nawet jego mieszkańcy.

Prawdziwą stratą dopiero będzie, jeśli Łodzianie nie wykorzystają pozytywnie tego, że są właśnie w centrum uwagi całej Polski. To idealna mobilizacja do działania zarówno tego oddolnego, jak i odgórnego.

Ja postaram się o to by nie eksponować już na tym blogu brzydszej i smutniejszej części tego miasta.
Inni niech się natomiast postarają, żeby to miasto piękniało.

... chociaż może nie powinno mnie już to obchodzić ...

wtorek, 8 stycznia 2013

W odpowiedzi na słynny artykuł o Łodzi z The Sun


- Czy to Wiedeń? Praga? Wrocław?
- Nie! To Łódź! Odrapane, miasto nędzy i ruin! Tylko akurat w trakcie fotografowania lichwiarz i menel         uciekli z kadru


poniedziałek, 7 stycznia 2013

Nic dodać nic ująć

... noworocznego spaceru po Wrocławiu część kolejna. Jak tylko zauważyłem tę witrynę od razu się w pełni zauroczyłem. Doskonała, ascetyczna kompozycja wnętrza witryny. Wspaniała gra stonowanych, kolorów. Siła lapidarności!

piątek, 4 stycznia 2013

Duch miasta

Kilkanaście dni temu wywołałem jego ducha pisząc o niedostępnym, wewnętrznym mieście. A w trakcie noworocznego spaceru po Wrocławiu objawił się we własnej osobie. Bohater drugiego planu, magiczny poeta miasta.
(...) Mało kto, nie uprzedzony, spostrzegał dziwną osobliwość tej dzielnicy: brak barw, jak gdyby w tym tandetnym, w pośpiechu wyrosłym mieście nie można było sobie pozwolić na luksus kolorów. Wszystko tam było szare jak na jednobarwnych fotografiach, jak w ilustrowanych prospektach. Podobieństwo to wychodziło poza zwykłą metaforę, gdyż chwilami, wędrując po tej części miasta, miało się w istocie wrażenie, że wertuje się w jakimś prospekcie, w nudnych rubrykach komercjalnych ogłoszeń, wśród których zagnieździły się pasożytniczo podejrzane anonse, drażliwe notatki, wątpliwe ilustracje; i wędrówki te były równie jałowe i bez rezultatu jak ekscytacje fantazji, pędzonej przez szpalty i kolumny pornograficznych druków.(...)
Sklepy Cynamonowe

czwartek, 3 stycznia 2013

Welcome back


Wiecie jak to jest w Nowym Roku. 
Ludziom po świąteczno sylwestrowej gorączce trudno w pierwsze dni stycznia wbić się w rytm codzienności. Wychodzisz do sklepu, a on zamknięty, a jeśli otwarty to półki zieją pustką jak w PRL. Wchodzisz na codziennego bloga, a tam nic się nie dzieje. 
Wszyscy jacyś otumanieni, zawieszeni w próżni, zadumani i refleksyjni.
A jeszcze spróbujcie sobie wyobrazić kogoś, kto pierwszy raz od kilkunastu lat spędza sylwestrowy wieczór poza miejscem pracy! Takiemu człowiekowi należy wybaczyć wiele. Nawet kiedy obiecał codziennie aktualizować bloga, bo w swym wolnym czasie poczuł się jak licealista na zielonej szkole... :)

Odpuściłem sobie na kilka dni wszelakie obowiązki i zobowiązania, aby spotkać przyjaciół, puścić się z nimi w tango, doprowadzić do ich upadku :) poznać nowych ludzi... i jeszcze znaleźć w tym wszystkim czas na fotografowanie. Wszystko to powiodło się i przywiozłem z Wrocławia kilka nowych zdjęć.
Oto jedno z nich.