Pokazywanie postów oznaczonych etykietą europejskie zawody piłkarskie których nazwy nie można wypowiadać za darmo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą europejskie zawody piłkarskie których nazwy nie można wypowiadać za darmo. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 grudnia 2012

Lekcja reportażu

Miał to być fotograficzny samograj. Dużo ludzi, dużo cudzoziemców, dużo przebierańców, mnóstwo fotografów, czyli wymarzone warunki aby wtopić się w tło, wyluzować i dać upust w trakcie fotograficznego polowania. 
Było jednak zgoła inaczej. Było ciężko, czego się zupełnie nie spodziewałem. 
Do Warszawy wyrwałem się po kilku nieprzespanych i przepracowanych nockach i raptem paru godzinach snu. Zacząłem krążyć, po mieście w półprzytomnym widzie.
Wszędzie tłok, tumult i wrzawa. Żadnego miejsca , by odetchnąć. Gorąc, spiekota i duchota, a w końcu burza, ulewa i ostry ból głowy.
Po kilku godzinach przepychania się wśród pijanych, rozwrzeszczanych kibiców miałem serdecznie dosyć całej tej imprezy. Każde wywrzeszczane "Polska, biało - czerwoni" działało na mnie jak płachta na byka, płachta którą wraz z właścicielem miałem ochotę rozszarpać na strzępy. Agresja i niechęć zdominowały mój nastrój i całkowicie odebrały mi chęć do dalszego fotografowania. No i jeszcze ten wynik!
Mimo uchwycenia kilku ciekawych kadrów, byłem swoją postawą i nieprzygotowaniem do zastanych warunków bardzo rozczarowany. Przyjąłem jakże ważną dla mnie lekcję, aby na przyszłość lepiej przewidzieć warunki do reportażu. 

piątek, 14 grudnia 2012

Królewna śnieżka czyli polowanie

Mam wielką potrzebę opisania tej fotografii, bo temu ułamkowi sekundy towarzyszyło wiele nieznanych mi dotąd emocji związanych z fotografowaniem ludzi.

Zdjęcie to zostało wykonane na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie w dniu inauguracji słynnych zawodów piłkarskich, które odbyły się latem w Polsce i na Ukrainie. 

Ta sympatyczna z wyglądu dziewczyna stała się dla mnie tym czym łania dla myśliwego; bezbronną zwierzyną, trofeum z polowania.
Szedłem wypełnioną ludźmi ulicą, a ta dziewczyna zaczęła podchodzić do mnie by wręczyć mi ulotkę. Ona widziała mnie, a Ja Ją. Ona miała w dłoniach ulotki, Ja aparat. Kiedy była trzy kroki ode mnie wyciągnąłem aparat i w ułamku sekundy zwolniłem migawkę. Ona zdążyła tylko zmienić minę. (Popatrzcie, wygląda jakby przyłapano ją na gorącym uczynku). Zupełnie zbiło Ją to z tropu. Nawet nie odezwała się słowem, Ja zaś poszedłem dalej.
Nie sądzę, żeby zrobiło jej się przykro z tego powodu, natomiast Ja poczułem się jakoś dziwnie odczłowieczony. Poczułem jakiś rodzaj bezczelności ze swojej strony. Zastanowiło mnie to, bo było to pierwsze zdjęcie, które wykonałem człowiekowi z takim wyrachowaniem. I było mi o tyle łatwo, że ta dziewczyna była zupełnie bezbronna. Nie mogę powiedzieć czy miałbym tyle odwagi aby "ustrzelić" w taki sposób dajmy na to pijanego kibola. Lecz odnalazłem w sobie w tamtej chwili nieznany mi dotąd instynkt łowczego. Dla fotografa to w sumie bardzo dobra wiadomość, jednak poczułem też z tego powodu jakiś nie do końca nazwany wyrzut sumienia. Przy takim niewinnym zdjęciu!
Co zaś czuje fotoreporter fotografujący cierpienie?  
Dylematy odpowiedzialności i etyki fotografów są zawiłe i nierozstrzygnięte. Ciągną się od samych początków fotografii reporterskiej. Każdy fotograf, który próbuje swoich sił w tej dziedzinie fotografii w pewnym momencie znajdzie się na granicy oddzielającej  zabawę od odpowiedzialności za swoje rzemiosło. Wtedy może okazać się jak fotoreportaż może być tożsamy z myślistwem.

Prawdopodobnie zdjęcie to jest dość błahe, nawet Ja formalnie się nim nie zachwycam, lecz jest niewątpliwie moim najważniejszym dotąd zdjęciem, ze względu na emocje, które jego wykonanie poruszyło we mnie.




czwartek, 13 grudnia 2012

Grecja się chwieje

Obrazek zarejestrowany już podczas europejskich zawodów piłkarskich, które odbyły się tego lata w Polsce, a których nazwy bez zasilenia na konto w Szwajcarii wymieniać nie można.